Razem z Infreą wymyśliliśmy coś w rodzaju blogowego Q&A, w którym zadajemy pytania, kierując je do postaci innych autorów; czyli ja zadaję pytania Yarissie albo Tajdze, Infrea zadaje pytania Ethanowi lub Jeremiemu. Wszystko nie ogranicza się tylko do pytań, można zawsze postawić przed postacią jakiś trudny wybór, który ona musi podjąć. Aby wszystko szło sprawnie, ograniczamy się do trzech pytań, potem przychodzi kolej na drugiego autora.
- Gdyby Yarissa potrafiła odmienić przeszłość jednej osoby z dalej wymienionych, to wybrałaby Tajgę, czy Jeremiego?
- Gdyby Yarissa została aresztowana przez straż, to: podejmuje walkę czy poddaje się?
- Gdyby Tajga miała możliwość zmienienia swojej sytuacji rodzinnej za cenę życia człowieka, poświęciłaby obcą osobę?
Gdyby Yarissa potrafiła odmienić przeszłość jednej osoby z dalej wymienionych, to wybrałaby Tajgę, czy Jeremiego?
Yarissa to osoba, która raczej bardziej będzie współczuć młodemu chłopaczkowi, niż gburowatej Tajdze. Jeśli chodzi o pomoc innym, to nie zmieniła się po przejściu do Astrum i nie odmawia wsparcia żebrakom czy sierotom, rzucając im czasami denara w ręce. Zresztą, wszyscy z rodu Toyrinów cechowali się empatią; jednak nie byli z tych, którzy poświęcali siebie przy najmniejszej okazji, ale z pewnością wsparliby potrzebującego.
Odmiana przeszłości to „poważna” sprawa, ale patrząc na przeszłość Tajgi i Jeremiego, w obu przypadkach jest ona nieciekawa. Jery nie znał swojej matki, zresztą ona go zamordowała. Nie wiem, czy zmiana tego faktu aż tak wpłynęłaby na życie Jeremiego. Skoro jego matka posunęła się do takiego czynu, najpierw nie zabijając syna, potem mogłaby popełnić coś o wiele gorszego. Nie znamy też przyszłości Jeremiego, on wciąż jest jeszcze smutnym młodzieńcem z innego świata.
Tajga natomiast też nie miała szczęśliwego dzieciństwa, a żeby jej przeszłość się odmieniła, Yarissa musiałaby też odmienić jej rodziców (chyba że odmiana jej przeszłości równa się z odmianą rodziców). Choć nie ma tego w karcie, to odwrotnie niż w przypadku Jeremiego, Tajga posiadała kochającą matkę, ale problemy rodzinny oddaliły je na tyle od siebie, że Ina już nie tęskni za rodziną.
Oba wybory są więc prawie równoznaczne, ale myślę, że Yarissa wybrałaby jednak Tajgę. Jeremi jest z natury człowiekiem nieśmiałym i ustępliwym, więc w naszym świecie miałby jeszcze większe problemy niż ma teraz; Tajga natomiast jest odważna i samodzielna, dodatkowo trochę szorstka, ale potrafi dać sobie radę prawie ze wszystkim, więc jej w naszym świecie byłoby jednak łatwiej żyć.
Odmiana przeszłości to „poważna” sprawa, ale patrząc na przeszłość Tajgi i Jeremiego, w obu przypadkach jest ona nieciekawa. Jery nie znał swojej matki, zresztą ona go zamordowała. Nie wiem, czy zmiana tego faktu aż tak wpłynęłaby na życie Jeremiego. Skoro jego matka posunęła się do takiego czynu, najpierw nie zabijając syna, potem mogłaby popełnić coś o wiele gorszego. Nie znamy też przyszłości Jeremiego, on wciąż jest jeszcze smutnym młodzieńcem z innego świata.
Tajga natomiast też nie miała szczęśliwego dzieciństwa, a żeby jej przeszłość się odmieniła, Yarissa musiałaby też odmienić jej rodziców (chyba że odmiana jej przeszłości równa się z odmianą rodziców). Choć nie ma tego w karcie, to odwrotnie niż w przypadku Jeremiego, Tajga posiadała kochającą matkę, ale problemy rodzinny oddaliły je na tyle od siebie, że Ina już nie tęskni za rodziną.
Oba wybory są więc prawie równoznaczne, ale myślę, że Yarissa wybrałaby jednak Tajgę. Jeremi jest z natury człowiekiem nieśmiałym i ustępliwym, więc w naszym świecie miałby jeszcze większe problemy niż ma teraz; Tajga natomiast jest odważna i samodzielna, dodatkowo trochę szorstka, ale potrafi dać sobie radę prawie ze wszystkim, więc jej w naszym świecie byłoby jednak łatwiej żyć.
Gdyby Yarissa została aresztowana przez straż, to: podejmuje walkę czy poddaje się?
Yarissa jest nerwowa i gwałtowna, ale nie głupia. Wybór tutaj nie waha się pomiędzy tymi dwiema możliwościami, a pomiędzy skrzywdzić a oszczędzić. Myślę, że w porywie złości postraszyłaby strażników ogniem; jednak w Astrum strażnicy nie są idiotami i nie pójdą z widłami na niebezpieczną czarodziejkę, która dodatkowo należy do Fey'lagu i wiadomo, że jest potężna - więc albo zabiorą ze sobą innego czarodzieja/czarodziei, albo będą polegać na interwencji Kręgu Czarodziei. W każdym z tych wypadków Yarissa poddałaby się bez walki (no, chyba że sytuacja zmusi ją do postąpienia inaczej).
Gdyby Tajga miała możliwość zmienienia swojej sytuacji rodzinnej za cenę życia człowieka, poświęciłaby obcą osobę?
To chyba najprostsze pytanie :D Nie, Tajga nie jest aż tak samolubna, a tyle lat spędzonych bez rodziny i naszego świata uodporniło ją na wszystko, łącznie z tęsknotą. To jest już dorosła kobieta, a ludzie w tym wieku nie zawsze mają szczęście mieć gdzieś tam, bliżej czy dalej - swoich rodziców. Więc nie, Tajga nigdy by tego nie zrobiła.
Ethanie Carterze,
wielki oszuście, złodzieju, bankrucie i kimkolwiek jesteś
wielki oszuście, złodzieju, bankrucie i kimkolwiek jesteś
« Czy wolałbyś czytać myśli istot żywych (mając potem okropną migrenę) czy móc latać (bojąc się wysokości)? »
« Czy chciałbyś być nieśmiertelny? »
« Jak zarabiałbyś na życie (gdybyś nie był... ekhem, oszustem i hazardzistą)? »
« Czy wolałbyś czytać myśli istot żywych (mając potem okropną migrenę) czy móc latać (bojąc się wysokości)? »
Zdecydowanie wolałbym drugą opcję i nawet się na waham. Czytanie w myślach jest na pewno lepszym darem czy tam umiejętnością, ale migrena? Nie, migrena to zło i wolałbym już mieć lęk wysokości, niż cierpieć na przewlekły i silny ból głowy, gdy tylko spróbuję poznać czyjeś myśli.
« Czy chciałbyś być nieśmiertelny? »
Nie, chyba nie. A może tak? Nie wiem, to zbyt trudna decyzja. Nie wiem, jak Ethan zareagowałby na śmierć swoich przyjaciół jeden po drugim, swojej rodziny i wszystkich znajomych w Astrum i w naszym świecie. Z jednej strony miałby możliwość pomagania innym i doskonalenia się w różnych profesjach czy technikach walki, z drugiej strony, czasami lepiej jest umrzeć i mieć święty spokój :D
« Jak zarabiałbyś na życie (gdybyś nie był... ekhem, oszustem i hazardzistą)? »
Mam taki pomysł, żeby urozmaicić historię Ethana. Nie byłby on wtedy barmanem, jak teraz jest to napisane w karcie, ale kierowcą taksówki w Londynie (słowo taksówkarz nie przechodzi mi przez gardło, nie wiem, dlaczego). I to jakoś bym rozwinął. A w Astrum, Ethan mógłby być jakimś przemytnikiem-handlarzem albo kapitanem statku, na którym przemyca... Zaraz, nie oszustem i hazardzistą?! No to nie wiem, może pracowałby w jakimś rzemiośle, robił świeczki albo coś :D
Yarisso van Toyrin,
Czy chciałabyś wiedzieć kiedy umrzesz czy jak umrzesz?
Wolałabyś przemieniać się w smoka czy mieć smoka jako zwierzątko domowe? :D
Być brzydka, ale bogata czy piękna, ale biedna?
Czy chciałabyś wiedzieć kiedy umrzesz, czy jak umrzesz?
To trudny wybór (nie ciężki :D), bardzo trudny. Nie wiem nawet sama, czy dobrze odpowiadam za swoją postać :D Jednak myślę, że Yarissa wolałaby wiedzieć, jak umrze - wtedy unikałaby dla przykładu urwisk, jazdy konnej, portali czy konkretnych ludzi. Największym problemem może być to, że często jest tak, że czegoś się spodziewamy a i tak nas to zaskakuje xD Choć z drugiej strony wiedza, kiedy umrze też byłaby dla niej przydatna, mogłaby spokojnie dokończyć wszystkie swoje zaległości, zdecydować, czy wraca do domu itp. Reasumując, uważam, że Yarissa wybrałaby jednak opcję nr 1.
Wolałabyś przemieniać się w smoka czy mieć smoka jako zwierzątko domowe? :D
Zwierzątko domowe! Jeśli ten smok byłby posłuszny, to z pewnością przyda się tu i tam. Może gdzieś podwieźć, postraszyć ludzi. I ten respekt i szacunek w oczach innych, kiedy smok ociera ci się o kostkę, szczerząc zęby! A Yarissa potrafi już ziać ogniem i nie ma z tym najmniejszego problemu.
Być brzydka, ale bogata czy piękna, ale biedna?
I to jest pierwsze pytanie, na które nie potrafię dać odpowiedzi. Najpierw wydawało mi się, że czarodziejka wybrałaby pierwszą opcję, bo będąc bogatą, pomogłaby potrzebującym... albo założyła własną gildię, kupiłaby sobie pałac, może i nawet całą wieś, wkupiłaby się w łaski Elity Vanderlinden czy coś jeszcze bardziej epickiego... Tymczasem... Choć skora do pomocy innym, to Yarissa jest jednocześnie samolubna i wątpię, żeby chciała się z kimś dzielić. A z tego rodzi się kolejne pytanie: czy czarodziejka nie jest na tyle zdolna, by ciężką pracą zarobić fortunę, nie tracąc przy tym urody? Poddaję się, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
Ethanie Carterze,
teraz pytania, które nie są już takie śmieszne...
teraz pytania, które nie są już takie śmieszne...
« Umierasz. Jakie są twoje ostatnie słowa? »
« Wiesz, że jutro umrzesz. Co zamierzasz jeszcze zrobić? »
« Czy żałujesz, że trafiłeś do Astrum? »
« Umierasz. Jakie są twoje ostatnie słowa? »
« Wiesz, że jutro umrzesz. Co zamierzasz jeszcze zrobić? »
Znów, powtarza się to, co napisałem wyżej. Za wszelką cenę, Ethan wróciłby do Max i - albo by ją zabrał ze sobą do Astrum i zapewnił jak najlepszy start w nowym życiu - albo zrobiłby wszystko, aby poprawić jej sytuację teraz, w Londynie. Nie odwiedziłby chyba rodziców, bo nawet jeśli na to zasługują, Carter chowa w sobie zbyt wielką urazę.
« Czy żałujesz, że trafiłeś do Astrum? »
Nawiązując do pierwszego i drugiego pytania; Ethan żałowałby tylko jednej rzeczy: że nie zabrał ze sobą Max. I nie, nie żałowałby, że tutaj trafił. Mogę się założyć, że wręcz błogosławiłby ten dzień, w którym poczuł, że jeszcze dycha. Reasumując, nie lubię odpowiadać na tego typu pytania, bo nie wiem, czy nawet jako autor Ethana, dobrze odpowiem :)

























